wtorek, 10 kwietnia 2012

dziewiątka .




ROZDZIAŁ IX

Siedziałam w pokoju gościnnym, myśląc co zrobić z wolnym czasem. Nie mogłam udać się do mojej szafy, ponieważ nie chciałam obudzić zakochanych. Ahh.. co ja bym dała za takie głębokie a zarazem prawdziwe uczucie, niestety chyba jeszcze nie teraz. Jutro wyjeżdżam z chłopakami w trasę, co prawda nie należy ona do najdłuższych bo to tylko trzy miesiące. Przez ten czas przewiduję wpaść do Glasgow, pewnie tak samo jak Zayn ale za Londynem również będę tęsknić, na szczęście za miesiąc odbędzie się tutaj koncert, będę miała parę dni na odpoczynek we własnym łóżku. Potem czekają na mnie Stany, Grecja, Irlandia i wiele innych wspaniałych miejsc. Odkryłam koc, który wcześniej spoczywał na mych kolanach i wstałam idąc w stronę pralni. Liczyłam, ze niektóre z moich ubrań będą już suche i będę mogła się przebrać. Wzięłam czarne, obcisłe spodnie i kolorową koszulę w kratę. Teraz mogłam iść wziąć gorący prysznic. Zmoczyłam blond włosy, tak tego mi właśnie brakowało. Umyta, ubrana i wymalowana wyszłam z tego pomieszczenia. Zapragnęłam znów zapalić jednak wibrację w mojej kieszeni mi przerwały. Nadawca ? `Harry`. Nawet na chwile nie da mi o sobie zapomnieć, cholera a tak się staram.

` Dzień dobry . Wyspana ? `
` Jeśli na kanapie w pokoju gościnnym da się wyspać to tak. Ale nie narzekam .`
` Trzeba było przyjść do mnie, posunąłbym Ci się. Widzimy się dzisiaj ? `
` Zapamiętam. Chętnie .`
` Mostek o 14 .`
` Będę .`


Zapatrzyłam się w telefon kiedy usłyszałam ciche ` Dziękuję `. Wystraszona głosem podskoczyłam w miejscu po czym nerwowo się odwróciłam. Zauważyłam Malika, który śmiał się pod nosem, zadowolony z mojej reakcji.
- Nie masz za co. – powiedziałam wracając do wcześniejszego zajęcia.
- Dzięki Tobie znów mam Nathalie.- był szczęśliwy, iskierki w jego ciemnych oczach mówiły wszystko, nie mógł tego przede mną ukryć.
- Właśnie gdzie ona ? – spytałam zaciekawiona rozglądając się.
- W kuchni .  – słysząc to udałam się by jej pomóc. Jednak śniadanie było już całkowicie zrobione. Spojrzałam na zegarek, upewniając się, że mam jeszcze trochę czasu, do spotkania z Hazzą zostały mi dwie godziny. Usiadłam przy stole nakładając na talerz kanapkę, przygotowaną przez przyjaciółkę.
- Dzisiaj wyjeżdżam – wyrwał mnie głos Nath z tej pustki.

Próbowałam wszystkiego by ją tylko zatrzymać, jednak nic z tego. Po pewnym czasie zobaczyłam ją schodzącą ze schodów, głowę miała spuszczoną a jej dłoń co chwile wędrowała po twarzy by zetrzeć pojawiające się łzy. Za nią szedł Malik, noszący ogromną walizkę na kółkach, też nie był zadowolony z decyzji mojej przyjaciółki. Oczy mi się zaszkliły na myśl o pożegnaniu, przez te parę dni nie zdążyłam się nią nacieszyć. Rzuciła mi się na szyję, dziękując za wszystko.
- Dzwoń, pisz i przyjeżdżaj . Obiecaj – mówiła przez łzy.
- Obiecuję, trzymaj się.
Już po chwili zniknęła z moich ramion i pojawiła się za progiem domu. Już tęsknię za jej uśmiechem, jednak wiedziałam, że znów się zobaczymy.

Udałam się na górę w przeszukaniu biurka, tak był tam gdzie myślałam. Wzięłam pamiętnik i usiadłam sama na jasnym fotelu. Nie lubiłam ciszy, jednak byłam zmuszona często wysłuchiwania tego dźwięku a raczej jego braku. Wygodnie opuściłam nogi z oparcia i  otwarłam pierwszą stronę, na samą myśl uśmiech pojawił się na mej Twarzy. Od tej właśnie kartki wszystko się zaczęło, dokładnie jakieś półtora roku temu. Opisywany był nikt inny niż on, Maximilian którego jeszcze nie znałam. Poznaliśmy się w parku, zauroczył mnie swoją czułością, to właśnie w Jego ramionach czułam się bezpieczna. Max był powodem, że co rani wstawałam z uśmiechem na twarzy, bez względu na to jaka jest pogoda. To na Jego widok serce rozsadzało mi klatkę, a w brzuchu czułam motylki. To On, najpiękniej na świecie mówił, jak boi się miłości. To właśnie On, był głównym bohaterem moich snów, kreatorem uśmiechu. Był całym moim szczęściem. Wszystkim tym co miałam. Wspominając go, z pewnej perspektywy czasowej, ze łzami w oczach dochodzę do wniosku, że jest mi żal, to wszystko myśleć, w czasie przeszłym a nie teraźniejszym. Ominęłam wszystkie szczęśliwe kartki, zmierzając na sam koniec notesu. Na kartce nadal widniały łzy, które uroniłam przy pisaniu. Wielka miłość się skończyła. Dokładnie pamiętam ten wieczór. Max za dużo wypił, widząc mnie ze swoim kolegą wyolbrzymił sytuację i uderzył mnie w twarz. Upadłam a do niego dotarło co zrobił. Kochał mnie, a ja Jego, jednak słowa wypowiedziane przy tym zdarzeniu to dla mnie za dużo. Błagał o wybaczenie, lecz byłam nieugięta a on z czasem przestał. Wiele razy zadawałam sobie pytanie ` co by było gdyby ? `, jednak nigdy nie dostałam odpowiedzi. Minęło pół roku, od tego czasu nie byłam z nikim związana co dawało mi jeszcze więcej do myślenia. Chciałam wyciągnąć telefon z tylnej kieszeni spodni i tak zwyczajnie móc napisać do niego. Jednak gdy spojrzałam na ekran, przypomniało mi się o spotkaniu. Założyłam czerwone conversy i opuściłam budynek. Do wyznaczonego miejsca nie miałam daleko, dlatego udałam się pieszo. Nie zwracałam uwagi na ludzi mijających mnie, szłam z uśmiechem na spotkanie z moim najlepszym przyjacielem. Dziwnie jest mi to przyznać ale tak, zdecydowanie najlepszym. Nie zapomniałam o Nathalie ale ona nie miała dla mnie teraz czasu, przez co byłam zmuszona rozmawiać z kimś innym i tak zostało. Moim oczom ukazał się ten sam most, co za pierwszym razem, Harry’ego jednak nie było na miejscu. Postanowiłam usiąść pod drzewem obok. Oparłam się o ciemną korę i skierowałam wzrok ku górze. Po niebie dryfowały ciemne chmury, zwiastujące deszcz, zignorowałam jednak to chociaż byłam ubrana w cienki t-shirt.
- Zobaczyłaś coś ciekawego ? – ten głos anioła, to mógł być tylko Harold.
- Nic takiego. – skierowałam wzrok na niego, jednocześnie pokazując dwa rzędy białych zębów. W ciszy usiadł koło mnie, opierając się o moje ramie.
- Nie za wygodnie Ci czasem ? – spytałam, chociaż nie przeszkadzało mi to. Odebrał to jednak inaczej niż myślałam i szybko podniósł burzę swoich loków, na co się zaśmiałam.
Zauważyłam jak majstruje coś przy korze drzewa. Zapytałam co robi, jednak mi nie kazał podglądać.
- Dlaczego chciałeś się spotkać ? – ciekawość, tak pierwszy stopień do piekła, wiem to.
- Musiałem z kimś pogadać, pomyśleć. –  jego odpowiedź, nie dała mi tej satysfakcji.
- Uczucia ? – tylko to przyszło mi na myśl.
- Zgadłaś, kiedyś Ci powiem ale jeszcze nie teraz.
Odetchnęłam. Wiedziałam, że jeżeli zacząłby opowiadać mi o jakiejś ślicznotce, dla której bije jego serce, nie powstrzymałabym łez. W końcu odsłonił mi drzewo, a ja zobaczyłam napis ` Olivia + Harry = BFF `. Pocałowałam go w policzek, tylko na to mogłam sobie pozwolić. Już chciał coś powiedzieć, po czym usłyszał dźwięk telefonu. Odebrał.

 Tak Caroline ? … Teraz ? … Ale ? … Dobrze zaraz będę .

- Przepraszam, muszę iść – tylko to usłyszałam gdy otrzepywał się z ziemi, by następnie mnie opuścić.
- Dopiero przyszedłeś. – już nie mógł zobaczyć uśmiechu na mojej twarzy. Wstałam i ruszyłam w stronę domu, gdy złapał mnie za rękę.
- Nie gniewasz się prawda ?
- Nie, skądże. – powiedziałam wyswobadzając się z Jego uścisku.

Posłał mu swój uśmiech, co za idiota, nie zrozumiał ironii wypowiedzianej w moim zdaniu. Oczywiście, że byłam zła. Już teraz nie ma czasu dla mnie, przez jakąś panienkę. To pewnie o niej chciał mi powiedzieć. Miałam ochotę wydrapać mu te śliczne oczy. Wyciągnęłam paczkę i odpaliłam papierosa, po czym zaciągałam się tak mocno, że myślałam o upadku.  Poczułam zimne krople spływające po mej twarzy. Nie.. tym razem nie płakałam. To deszcz, który kolejno zgasił moją nikotynę. Niech to szlak. Szłam dalej w deszczu, z pewnością, że już nigdy nie pozwolę memu sercu na jakiekolwiek okazywanie uczuć.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
było 2O komentarzy, dlatego dodaje. Dziękuję za komentarze.<3
i teraz proszę tyle samo.;) rozdział pisany na szybko więc może wam się nie podobać.
Piszcie co myślicie. Akcja się rozkręca, pojawia się Caroline, pewnie wiecie jaka -.-
Mam parę planów i pewien rozdział w zanadrzu, który o dziwo mi się podoba ale jego czas będzie dopiero za  jakiś tydzień, może dwa. Zależy jak często będę dodawać.
Polecajcie, komentujcie i obserwujcie. Dziękuję <3
 + kto chętny zrobić mi obrazek nowy ? z napisem nazwy bloga ?
pisać w komentarzach.






23 komentarze:

  1. Kocham twoje opowiadanie. Świetny rozdział. :)
    ~Ania.

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnie <3 nienawidzę Caroline -.-

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham czytać twoje opowiadania : )
    Super rozdział.
    ~Emilka

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się.:):*
    Czekam na kolejny.:D:* Ja bym mogła spróbować zrobić Ci nowy obrazek.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny ,dodawaj często <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Mogła byś podać jakiś kontakt? Gadu czy coś? Wtedy byśmy się jakoś zgadały co do tego obrazka. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tutaj masz gadu z mojego bloga o 1D napisz tam to podam Ci moje prywatne.:) Gadu -> 42477158.:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny ,dawaj następny : D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ajjj ,Ja chce następny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny. <3
    Jestem ciekawa co będzie z tą Caroline i Hazzą.

    OdpowiedzUsuń
  11. AAAAAA JA CHCE NASTĘPNY ROZDZIAŁ <3

    OdpowiedzUsuń
  12. A może tak następny ? XD

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz wspaniałe pomysły . Mam nadzieje ,że ten stary flak zadużo tu nie namiesza o.O XD

    OdpowiedzUsuń
  15. ŚWIEEEEETNY <TRZY

    OdpowiedzUsuń
  16. ej ej pisz następny <3 : D

    OdpowiedzUsuń
  17. Następny ,prosze <3

    - Patrycha .

    OdpowiedzUsuń
  18. Jesteś świetna ,uwielbiam jak piszesz ,dodaj następny ,szybko : D <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Super ! Bardzo mi się podoba :) Nie mogę się doczekać następnego :)
    Czytałam twojego poprzedniego bloga i wydaje mi się taki podobny :) Wierzę, że będzie dobrze tylko niech teraz skończy się dobrze !!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem ciekawa co będzie dalej :D Uwielbiam twój blog, właśnie takiego szukałam ♥ Pisz, pisz dziewczyno :)

    OdpowiedzUsuń